A jeśli to będzie psychopata? Kurewna zaprasza pierwszego nieznajomego…

Stoję pod prysznicem. Myśli biegną jak oszalałe, tłuką się po głowie „za” i „przeciw”, obawa i ciekawość. Nie znam jego numeru telefonu, więc nie mam jak odwołać spotkania. Mogę przecież nie otworzyć drzwi.

Jaka ze mnie idiotka! Nikomu się nie chwaliłam, że od teraz będę wyzwoloną i wyuzdaną Maszą, więc nikt nie wie, że czekam na nieznajomego mężczyznę.

A może to psychopata?

A co będzie jeśli mnie zgwałci, zabije, poćwiartuje i wrzuci do Wisły?

Nic o nim nie wiem. Może przesłał mi nie swoje fotki? Mh!

No dobra. Trudno. Brniemy w to!

Nobel dla tego, kto wynalazł laser i rozpowszechnił jego działanie w celu depilacji kosmetycznej. Woda jest coraz bardziej gorąca. Spływa szerokim strumieniem z włosów na pośladki, które już się zaczerwieniły. W kabinie robi się sauna. Spłukuję dokładnie włosy. Wychodzę rozgrzana i już nie tak spięta. Wycieram ciało, otulam się miękkim, mięsistym szlafrokiem. Zapalam papierosa. Już jest ok. Powoli ogarnia mnie przeczucie, że nic złego się nie stanie.

Godzina 22. Dzwonek. Czuję się jak przed randką, taką prawdziwą.

W domofonie słyszę: Cześć, tu Konrad. Naciskam guzik. Serce bije szybko, oddech jest krótki. Ciśnienie rośnie.

Pukanie do drzwi. Otwieram na bezdechu, ale z uśmiechem. Do przedpokoju wchodzi wysoki brunet.

Nie zapalam górnego światła, więc stoimy w blasku świec rozstawionych w całym mieszkaniu. Podaje mi rękę: „Witaj. Mam na imię Tomek.” Całuje w policzek. Zdejmuje długi, czarny płaszcz, a ja grzecznie pytam, czy ma ochotę się czegoś napić. Siadamy przed kominkiem z filiżankami herbaty. Od razu zaznacza, że imię jest fikcyjne bo wykonuje zawód, który nie pozwala na takie ekscesy. Jest osobą publiczną, dlatego wolał nadłożyć drogi i być pewnym, że nie spotka się z nikim znajomym. Widocznie wyglądam na zestresowaną, bo bardzo delikatnym, ciepłym tonem proponuje, żeby to była randka zapoznawcza. Nie musimy iść do łóżka. Nic na siłę.

Te słowa spowodowały, że nabrałam ochoty na seks. Skoro nie muszę – to chcę! Tak, my kobiety jesteśmy tak skonstruowane. Nas trzeba brać podstępem, fortelem. Jesteśmy przekorne i według Was, facetów, irracjonalne. Z drugiej strony działa zasada konsekwencji. Skoro człowiek jechał taki kawał, to nie mogę go odprawić z kwitkiem. Coś mu obiecałam. Zresztą jest bardzo atrakcyjny. Nie będzie to akt desperacji z mojej strony, może być przyjemnie. Odpowiadam, że chcę iść do łóżka.

 

Proponuję wspólny prysznic. Biorę go za rękę i prowadzę do łazienki. Nie mam problemu z nagością, akceptuję siebie, więc zrzucam ubranie. On już to zrobił. Stoimy nadzy naprzeciwko siebie. Tak blisko, że stykają się nasze uda, brzuchy, piersi. Jest o głowę wyższy ode mnie i ma piękne niebieskie oczy. Zaczyna mnie delikatnie całować. Woda płynie po nas, rozgrzewa i daje poślizg dłoniom. Czuję jak mnie mocno obejmuje. Ma silne ramiona. Kładę obydwie dłonie na jego pośladkach… cudownie jędrne. Sztuki walki zrobiły swoje. Mam świadomość, że maskara spływa z rzęs i nie wyglądam już jak księżniczka. On wyciera mnie delikatnie, widzę erekcję. Uśmiecham się w duchu. Idziemy do sypialni. Tam kładę się na plecach, a on na mnie. Czuję, że jego ciało to jeden wielki, twardy, prawdziwie męski mięsień. Bardzo przyjemne uczucie. Całujemy się najpierw delikatnie, potem intensywniej.

Kiedy jestem już rozbudzona on prosi, żebym się pobawiła sama ze sobą. Klęka obok mnie na łóżku i obserwuje jak szczytuję. Jestem tak podniecona, że do szczęścia potrzebuję tylko penisa. Stają przede mną obydwaj na baczność. Mmmmm, jak ja to uwielbiam. Kiedy wkładam go do ust i zaczynam rytmicznie poruszać głową, on zgarnia i przytrzymuje moje włosy z niesamowitą czułością mówiąc: „Ach te niesforne kosmyki”.

Potem wchodzi we mnie od tyłu. Już bez ceregieli. Czuję jego siłę. Rytm, moc…. Napięcie i….. odprężenie. Leżymy obok siebie, łapiemy oddech. „Fajna z ciebie kobieta” – słyszę.

Potem rozmawiamy o wszystkim. O prawie, zwierzętach, muzyce, polityce. Po kilkudziesięciu minutach nasz wzrok się spotyka i tańczymy po raz drugi, potem jeszcze trzeci, czwarty…. Nie ma czasu na sen. Nad ranem prosi, żebym jeszcze raz, delikatnie go pieściła…. Robię to z przyjemnością i z ogromną satysfakcją obserwuję grymas i jęk rozkoszy.

W kuchni przygotowuję kawę. Jemy razem jajecznicę – niezawodny klasyk. Jesteśmy zmęczeni, rozmowa się nie klei.

Pytam, czy się jeszcze spotkamy i słyszę: ”Nie przewiduję kontynuacji”.

3 thoughts on “A jeśli to będzie psychopata? Kurewna zaprasza pierwszego nieznajomego…”

  1. Michał says:

    Piękno nie zawsze musi być jednorazowe….wręcz pprzeciwnie

  2. essential_e says:

    Ostatnie zdanie – jak zakończenie dobrego scenariusza. Zaskoczenie pełną gębą 😀

  3. korc says:

    Bravo,bravo- kolejny tekst sprawia , że żyjemy w normalnym kraju .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Play
Play
Play
Arrow
Arrow
Slider